słowa: Weronika Murek
Kim jest Kaspar Hauser?
To zależy od tego, kto pyta.
Niektórzy twierdzą, że był tajemniczym młodym mężczyzną, który pojawił się w pobliżu Norymbergi w Niemczech, twierdząc, że wychował się w całkowitej izolacji od ludzi. Ledwo potrafił mówić i chodzić. Podobno miał przy sobie notatkę, w której było napisane, że chce zostać kawalerzystą, tak jak jego ojciec. Jego pochodzenie pozostało niejasne, podobnie jak jego śmierć.
Teraz jeszcze raz.
Kim jest Kaspar Hauser?
Bohaterem filmu Wernersa Herzoga z 1974 roku zatytułowanego „Zagadka Kaspara Hausera”. Herzog stara się przedstawić samotną i wyobcowaną postać outsidera oraz głęboko nieodgadnioną ludzką duszę. Hauser jest tu symbolem niewinności zniszczonej przez cywilizację, a sam film jest mieszanką dokumentu i alegorii.
Teraz, ponownie, po raz ostatni.
Kim jest Kaspar Hauser w tym konkretnym przypadku?
Inspiracją dla reżysera Piotra Wiśniewicza, który nakręcił film dokumentalny „O bohaterze”, w którym próbował zbadać potencjalną rolę sztucznej inteligencji w dziedzinie opowiadania historii. Film łączy się z faktograficzną sferą dokumentalną, w której Wiśniewicz gromadzi różne wywiady przedstawiające różne podejścia do tematu sztucznej inteligencji, technologii i przyszłości. Druga połowa filmu oparta jest na scenariuszu napisanym przez sztuczną inteligencję, która została wcześniej „nakarmiona” i wyszkolona na dziełach Wernera Herzoga. W pierwszej scenie filmu słyszymy, jak opowiada on o swoim stosunku do idei filmu. Znany ze swojego słynnego stwierdzenia, że „AI nie stworzy lepszego filmu niż ja, nawet jeśli zajmie jej to 4500 lat”, Herzog pozostaje zgorzkniały i zrzędliwy. Zapytany, czy pozwoli reżyserowi wykorzystać swoje dzieła do szkolenia AI, odpowiada: „Jasne, możesz ją karmić, możesz karmić ją albinosami krokodyli z mojego filmu dokumentalnego o sztuce paleolitu. Jestem pewien, że to się nie uda, ale życzę powodzenia”.
To może być głos Wernera Herzoga. To może nie być głos Wernera Herzoga. To może być „Werner Herzog”. Ktoś „podobny do Wernera Herzoga”. Kto wie? Od tej pory Herzog/„Herzog” pozostaje głosem w tle. Możemy sądzić, że to rzeczywiście on uczestniczy w narracji filmu dokumentalnego. Nie możemy jednak mieć pewności. To może być manipulacja.
Co Kaspar Hauser ma wspólnego z AI?
Z jednego punktu widzenia związek jest prosty i łączy bohatera filmu Werzoga z imieniem, które Piotr Wiśniewicz nadał swojemu współautorowi – maszynie AI. Jednak to nie wszystko. Historia postaci historycznej Kaspara Hausera pojawia się znikąd, nieukształtowana, naiwna i obca dla społeczności ludzkiej. Istnieje paralela między umysłem człowieka pozbawionego kultury i znajomości zasad społecznych oraz ich regulacji a umysłem maszyny, która została wyszkolona w oparciu o kulturę i zasady stworzone przez społeczeństwo, ale nigdy tak naprawdę nie została STWORZONA, aby się do nich dostosować lub się w nich odnaleźć. Historyczny lub literacki Kaspar Hauser uczy się, że bycie człowiekiem oznacza cierpienie, naukę, znajomość języka jako narzędzia komunikacji, istnienie w ramach zasad, które w miarę dobrze rozumie. AI-Kaspar uczy się języka, uczy się zasad i uczy się naśladować to co one dają – ale nie jest w stanie tego doświadczyć. Kaspar Hauser był nieodgadniony i to go łączy z AI: wiemy, że szybko się uczy, ale możemy tylko w niewielkim stopniu wyobrazić sobie jego ograniczenia.
O czym jest film o AI?
Oto historia: dawno temu, w niemieckim miasteczku Getunkirchenburg (które nie istniało) żył człowiek o imieniu Dorem Clery (który nie istniał). Istnieje opowieść o jego nieszczęśliwym losie i śmierci, którą musi wyjaśnić śledztwo prowadzone przez Wernera Herzoga lub „Wernera Herzoga”. Jego głos przenosi nas z miejsca śmierci w podróż po małych uliczkach i zaułkach, jesteśmy świadkami rozmów z rodziną Clery’ego, jego przyjaciółmi i współpracownikami. Czujemy, że jego los mógłby nas poruszyć, gdybyśmy tylko nie wiedzieli, że to wszystko nie jest prawdą.
Ale co zostało sfabrykowane? Emocjonalny potencjał historii czy emocje, które ta historia wzbudziła w nas?
Kiedy próbowałam rozgryźć tę koncepcję, poprosiłam sztuczną inteligencję o przygotowanie recenzji filmu Wiśniewicza.
Oto podsumowanie: nie jest to film o tym, co potrafi sztuczna inteligencja, ale o tym, w co jesteśmy skłonni uwierzyć, gdy robi coś dobrze. Kiedy zasugerowałam, żeby AI napisała recenzję występu sztucznej inteligencji w tym filmie, dostałam odpowiedź, że najlepsze jest to, że film przedstawia nam nowy rodzaj bohatera: nie-osobę, która nie jest tylko postacią w filmie lub narratorem – jest tezą, ponieważ całość ma raczej na celu zdezorientowanie nas, a nie przekonanie lub osadzenie w określonej rzeczywistości lub środowisku.
Ale oczywiście to jest odpowiedź sztucznej inteligencji.
Ciekawe jest jednak to, że odpowiedź wydaje się opierać na koncepcji estetycznej, a nie egzystencjalnej. Sztuczna inteligencja może dostarczyć nam poruszającą opowieść o życiu, losie i śmierci, i może to wystarczyć, aby spełniła nasze oczekiwania, jeśli ma określony rytm i kształt. AI-Kaspar zaspokaja głód estetyczny. Większość osób, które opisały swoje odczucia dotyczące filmu, zwraca uwagę na jego sukces pod względem technicznym. Wydaje się, że wystarczy, że tekst jest podobny do „Herzoga”, zamiast przekazywać określone lub istotne treści. Ważniejsze jest, że „wyglądał lub wydawał się jak Herzog”, niż to, że „mówi nam wszystko to, co Herzog powiedziałby poprzez swoje dzieło”. Wydawało się, że spełniło się marzenie Witkacego: stworzyliśmy pojęcie „czystej formy”. Może to nie wystarczać, ale niekoniecznie o to chodzi. Nasza kultura – pod względem mediów społecznościowych – staje się coraz bardziej wizualna. Nie chodzi już o »co«, ale o „jak”. Przesłanie pojawia się wraz z obrazem lub nie pojawia się wcale.
W ten sposób maszyna, która nadaje wszystkiemu formę, styl lub umożliwia oznaczenie „lubię to”, staje się czymś, co możemy dostosować do naszych potrzeb i pragnień. Jeśli to prawda, że żyjemy w społeczeństwie narcystycznym, to czy komuś przeszkadza, że sztuczna inteligencja oferuje nam jedynie labirynt luster?
Jednak nie oznacza to końca ludzkości.
Scenariusz został przygotowany przez sztuczną inteligencję, ale samo wykonanie należy do reżysera, który pracuje nad kadrami, muzyką i w końcu nad timingiem tej historii i scen. Wszystko to przypomina filmy Roya Andersona, w których niepokój tkwi między tym, co zwyczajne i powszechne, i często jest sugerowane przez uciążliwą ciszę, która zapada między postaciami, pokazującą ich rozpacz i samotność. Jest coś interesującego w sposobie, w jaki ludzie postrzegają timing swoich działań. Zbyt szybka reakcja może wydawać się sztuczna, mechaniczna, niemal wyreżyserowana. Zbyt wolna reakcja sprawia, że sytuacja staje się niekomfortowa. Opóźniona reakcja może być odczytana jako wycofanie się – czas sprawia, że gest traci swoje znaczenie. W ramach czasu postrzeganego i odczuwanego przez ludzi Wiśniewicz tworzy bardzo ludzką historię opartą na czymś sztucznym. I jeśli to działa, to działa dzięki animacji wykonanej przez ludzi, którzy mają do czynienia ze sztywnymi i sztucznymi formami.
Jednak może to nie mieć już większego znaczenia.
Jak ujął to Stephen Fry, postać znana z telewizji, na końcu filmu: technologia nie jest rzeczownikiem, jest czasownikiem. Nieustannie i niestrudzenie zmienia się i przekształca. Jedynym zagrożeniem jest to, że ludzkość straci poczucie wyjątkowości. Jeśli tak się stanie, to co oznaczała „wyjątkowość”? Działanie w ramach zbioru zasad, praktyk i nawyków, które każda maszyna może naśladować? Jeśli tak, to może cała ludzkość robiła wiele hałasu o nic.
Tak twierdzi Stephen Fry. A może „Stephen Fry”?

Weronika Murek (ur. 1989) – pisarka, dramaturżka i publicystka. Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, Faculdad de Derecho Universidad de Barcelona oraz studiów podyplomowych Uniwersytetu Jagiellońskiego Creative Writing (SLA).
Autorka zbioru opowiadań „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina” (wyd. Czarne 2015), nominowanego do Paszportów Polityki, Nagrody Literackiej Gdynia w kategorii Proza, Nagrody Conrada, finalisty Nagrody Nike oraz laureata Nagrody im. Witolda Gombrowicza za najlepszy debiut książkowy. Zbiór został przełożony na język francuski, węgierski, słowacki, serbski. W przygotowaniu przekład norweski. Na podstawie jednego z opowiadań powstał film krótkometrażowy „Maria nie żyje”, oraz film pełnometrażowy „Przejście” (reż. D. Lamparska), który był w finale konkursu Złote Lwy Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.
W 2015 roku otrzymała Gdyńską Nagrodę Literacką za dramat „Feinweinblein” (tłumaczony na język angielski, francuski, gruziński oraz rumuński) oraz nagrodę za najlepszy debiut w Konkursie na Wystawienie Sztuki Współczesnej za „Sztukę mięsa” (realizacja Teatr Śląski w Katowicach, reż. R. Talarczyk). W 2017 roku na podstawie „Feinweinblein” powstała także sztuka teatru telewizji w cyklu Teatroteka (reż. M. Bednarkiewicz).
W 2019 roku ukazał się jej zbiór dramatów pod tym samym tytułem (wyd. Czarne). Od 2015 roku stale współpracuje z polskimi teatrami, m.in. Teatrem Studio, Teatrem Nowym w Warszawie, TR Warszawa, Teatrem Powszechnym w Warszawie, Teatrem im. Słowackiego w Krakowie, Teatrem Żydowskim w Warszawie, Teatrem im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, Teatrem im. H. Modrzejewskiej w Legnicy czy Teatrem Współczesnym w Szczecinie. Stale współpracuje z „Dwutygodnikiem”, miesięcznikiem „Pismo” oraz dwumiesięcznikiem „Książki. Magazyn do czytania”.
