Zrób sobie zieleń w mieście!

Po kwietniowym, bardzo udanym spotkaniu zorganizowanym wśród doniczek z sałatą, sadzonkami pomidorów i ziół, jarmużu i rzodkiewek pod hasłem „Ogrodnik buntownik czyli guerilla gardening” (więcej tutaj) nasza wolontariacka miejska „zielona” partyzantka zorganizowała kolejne spotkanie – tym razem pod hasłem „Zrób sobie zieleń w mieście!” (4 listopada 2014 r.). Było trochę wspomnień starszych uczestników („jak to drzewiej bywało”), dużo dyskusji na temat rozwiązań obecnych (funkcjonalnych, estetycznych, a także jakości życia w naszych wybetonowanych, poprzemysłowych, gęsto zaludnionych śląskich miastach), była wymiana doświadczeń w uprawie zieleni działkowej i tej bardziej „dzikiej” (dziękujemy za bezcenne uwagi szczególnie mocnej reprezentanci zabrzańskich działkowców) i było dużo dobrej zabawy przy kubkach oczywiście zielonej herbaty.

W toku dyskusji zastanawialiśmy się czemu w proces decydowania o miejskiej zieleni nie są włączani mieszkańcy i czy jest możliwe partycypacyjne zarządzanie przyrodą w mieście (smutna konkluzja była tak, iż generalnie z zarządzaniem partycypacyjnym w naszych miastach jest kiepsko w każdej dziedzinie). Wszyscy uczestnicy spotkania byli zgodni, iż zieleń w mieście – zarówno ta w większych skupiskach (jak parki czy skwery), jak i drobne jej elementy (pojedyncze drzewa czy klomby) są niezwykle ważne dla jakości naszego miejskiego życia, a niestety w ostatnich latach dominuje zła praktyka betonowania każdej wolnej przestrzeni (a nawet już istniejących skwerów) i ich funkcjonalnego rozwiązywania w kierunku: kostka brukowa, więcej kostki brukowej, jakieś elementy typu industrialnego (bo przecież podkreślamy dziedzictwo przemysłowe…) i jeszcze trochę betonu… Do tego kilka ławeczek i ewentualnie fontanna. I jeszcze klomby na głównych arteriach miejskich lub w sąsiedztwie urzędów… A to co wpływa faktycznie na jakość życia to nawet drobne oazy zieleni rozmieszczone w całym mieście i regularnie pielęgnowane.
Jedną z przywołanych w trakcie spotkania ciekawszych inicjatyw była „zielona” mapa inicjatyw lokalnych (więcej tutaj) pokazująca zaangażowanie pojedynczych osób, grup nieformalnych, stowarzyszeń oraz innych organizacji, które doprowadziło do uratowania wielu terenów zielonych, a także do powstania nowych zielonych enklaw na terenach miast – od skwerów i parków, do zielonych ulic, placów i podwórek. Przywołaliśmy także inną ciekawą, tym razem zabrzańską inicjatywę – projekt „Rekultywacja terenów w rejonie rzeki Bytomki” (więcej tutaj), a dyskusja o przyjętych rozwiązaniach i etapach realizacji tego projektu wzbudziła dużo kontrowersji i gorącą dyskusję.
Termin naszego spotkania nie był przypadkowy – wczesna wiosna i późna jesień to czas, kiedy w naszych urzędach ustala się „zasadzenia” czy planuje pielęgnację miejskiej zieleni. To idealny więc moment, by tym procesem zainteresować mieszkańców, by urzędnicy wspólnie z mieszkańcami decydowali o tym, gdzie pojawią się drzewa, jak zagospodarować określoną przestrzeń.

Na koniec omówiliśmy założenia pilotażowego programu NFOŚiGW „Wzmocnienie działań społeczności lokalnych na rzecz zrównoważonego rozwoju”, który jest z jednej strony odpowiedzią na potrzebę rozwoju aktywności społeczeństwa obywatelskiego, z drugiej wzmocnienia zaangażowania pozarządowych organizacji ekologicznych jako reprezentantów lokalnego społeczeństwa. Program stwarza warunki do realizacji lokalnych ekologicznych inicjatyw obywatelskich zgłaszanych przez małe podmioty, które mają pomysły na rozwiązanie problemów związanych z ochroną środowiska w skali lokalnej, lecz brak im środków finansowych, wsparcia merytorycznego czy organizacyjnego (więcej tutaj).