Zrób sobie miasto czyli III spotkanie miejskiej „zielonej” partyzantki

To było już trzecie spotkanie naszej miejskiej „zielonej partyzantki” – po „Ogrodniku buntowniku czyli guerilla gardening” (więcej tutaj) i akcji „Zrób sobie zieleń w mieście” (więcej tutaj) postanowiliśmy zastanowić się jak „zrobić” miasto przyjazne dla mieszkańców. Tym bardziej, iż Zabrze (nie tylko dla zagorzałych ekologów) przyjazne nie jest (podobnie niestety jak większość miast śląskiej aglomeracji), a przecież wiadomo dokładnie jak projektować przestrzeń publiczną, tak aby mieszkańcy (i turyści) chcieli w niej spędzać jak najwięcej czasu. Wystarczy chociażby poczytać (oparte na badaniach z lat 60.tych XX wieku!) publikacje Duńczyków: Ingrid (psycholożka) i Jana (urbanista) Gehlów (prof. Jan Gehl to autor książek „Miasta są dla ludzi” czy „Życie między budynkami”, a także miejski konsultant zatrudniany przez władze m.in. Nowego Jorku, San Francisco czy Melbourne). W trakcie naszego spotkania (20 kwietnia 2015 r.) dyskutowaliśmy (zainspirowani świetną prezentacją Joanny Trzpiel i Gabrieli Jancol opartą m.in. na artykule „Metropolie mogą być przyjazne dla ludzi. Zobacz, jak urządzić idealne miasto” Doroty Kalinowskiej – link tutaj) m.in. o tym czemu odeszliśmy od pierwotnych, sięgających czasów greckich i rzymskich, idei myślenia o mieście i co zrobić, żeby nasze miasta były przyjazne dla… ich mieszańców.

Miasto to nie zbiór budynków. Miasto to nie tylko ulice dla samochodów czy przestrzeń parkingowa – to przede wszystkim miejsce spotkań, to przestrzeń, gdzie toczy się życie. Uczestnicy zastanawiali się m.in. dlaczego nasi włodarze zapominają że to przestrzeń publiczna, przestrzeń wspólna jest punktem wyjścia do zakładania miasta, oddając pola centrum handlowym… (choć może warto zainspirować się rozwiązaniami stosowanymi w galeriach handlowych – ich zarządcy wiedzą, jakie skuteczne i atrakcyjne rozwiązania zastosować byśmy spędzali tam jak najwięcej czasu i dobrze się tam czuli). Dyskusja była ożywiona, pomysłów wiele (także w związku z możliwościami wynikającymi z budżetów partycypacyjnych), a na koniec tradycyjna wymiana sadzonek… Bo wiosna za oknem i naszą przestrzeń (balkonową, tarasową, ogrodową czy najbliższego skweru) warto „zazielenić”…