W kraju Afrodyty…. czyli kolejne kulturalne podróże

Za oknem jesienno-zimowa aura, ale atmosfera w ARTerii w trakcie kolejnego spotkania z cyklu kulturalnych podróży (18 listopada 2014 r.) gorąca. Trochę za sprawą miejsca, które właśnie „odwiedzamy”, a trochę ze względu na słodki poczęstunek – σουτζούκος czyli soutzoukos, którym coraz śmielej częstują się uczestnicy. Jesteśmy na słonecznym CYPRZE!

Zagryzając kawałeczki czegoś co przypomina skrzyżowanie świecy woskowej z długą kiełbasą dyskutujemy o historii, kulturze i przysmakach cypryjskich, a w tej podróży naszymi przewodnikami są nasi wolontariusze: Iwona Gięborska, Julita Cechowiec i Przemek Iwiński. W tle pokazu slajdów i krótkich filmików z cypryjskich wojaży kroją soutzoukos (w liczbie mnogiej: soutzoukoi) i opowiadają o sposobie wyrabiania ich wyrabiania. Soutzoukoi produkuje się z soku winogronowego wytłaczanego z resztek winogron pozostałych po produkcji wina. Miesza się go następnie z mąką, wodą różaną i cynamonem, podgrzewa, a następnie w tej półpłynnej, lepkiej masie zanurza się orzechy lub migdały nawleczone na sznurki. To „zanurzanie” powtarza się kilkukrotnie, tak aby soutzoukoi osiągnęły odpowiednią objętość, a następnie przez kilka dni suszy się je na słońcu. Najlepiej smakują jedzone malutkimi kęsami i popijane cypryjskim winem. Bo Cypr to także wino… (w trakcie „Dni wina” organizowanych tradycyjnie na wyspie jesienią, m.in. w Limassol, można zapoznać się z tradycyjnymi sposobami produkcji tego trunku, degustować, a nawet udeptywać winogrona w wielkiej kadzi, obejrzeć przedstawienia w amfiteatrze lub w tradycyjnym greckim teatrzyku cieni, posłuchać ludowej muzyki i potańczyć), bo jak pisał Nikos Kazantzakis w „Greku Zorbie” „- Powiedz mi, szefie, co to znów znaczy – czerwona woda. Stary pień wypuszcza gałęzie, zwisają z nich jakieś kwaśne ozdóbki, a po pewnym czasie dojrzewają w słońcu, stają się słodkie jak miód; nazywamy je winogronami, zrywamy je, wyciskamy sok i wlewamy do beczek, gdzie fermentuje […]. Wino gotowe! Cud! Pijesz ten czerwony sok i dusza ci olbrzymieje, nie mieści się już w swojej starej skorupie, wyzywa Boga do walki. Powiedz, szefie, jak to się dzieje?(Nikos Kazantzakis Grek Zorba”, tłum. N. Chadzinikolau, wyd. 4, Książka i Wiedza, Warszawa 1989).
Najgorętszą dyskusję wzbudziły kwestie polityczne – zdjęcia granicy dzielącej od 1974 roku Cypr na dwie części (Nikozja to ostania europejska stolica podzielona murem!). Zardzewiałe beczki ustawione w poprzek ulicy, mury, zasieki z drutu kolczastego, często pod napięciem, zza których widać popadające w ruinę budynki, o których niegdysiejszym pięknie świadczą jeszcze detale architektoniczne odłupujące się z czasem z popękanych, fasad, puste ulice zasypane gruzem i śmieciami, budki strażnicze oblepione „zakazami fotografowania” i liczne koty leniwie przekraczające tą przestrzeń, za nic mające sobie napisy o zakazie wstępu… Podział jest widoczny na każdym kroku, także symbolicznie: mapa Nikozji cały obszar „północy” pomija opatrując go tylko napisem: „pod okupacją turecką”, a kawa po turecku kupiona na lotnisku nazywa się tu kawą po cypryjsku…
Cypr to także kraina miłości – według mitologii to tu w sposób niezwykły z morskiej piany narodziła się Afrodyta, bogini miłości i piękna. Może wybrała to miejsce ze względu na klimat tutaj słońce świeci przez 360 dni w roku…

Kolejne spotkanie z cyklu „Kulturalnych podróży” już w styczniu, szczegóły jak zwykle w newsletterze i na stronie. Zapraszamy! (także na grudniowe ARTerioinspiracje i spotkanie z cyklu INSYTUT IQ).