Styczniowe „kulturalne podróże” w poszukiwaniu słońca czyli rzymskie „dolce far niente”

Delikatne. Aromatyczne. Z chmurką spienionego mleka… Cappuccino… Nasze kolejne spotkanie (19 stycznia 2015 r.) z cyklu „kulturalnych podróży” rozpoczęliśmy od filiżanki tego boskiego napoju lub, dla zwolenników mocniejszej wersji, od filiżanki espresso degustując przy okazji klasyczne włoskie desery (tiramisu i panna cotta… – bardzo dziękujemy naszym wolontariuszkom-seniorkom Barbarze i Danusi za przepyszny poczęstunek), a potem w poszukiwaniu słońca i prawdziwego południowego „dolce far niente” (słodkiego nieróbstwa) ruszyliśmy do Rzymu…

Tym bardziej, iż wybór tematu naszej wirtualnej styczniowej wyprawy wynikał właśnie z szarugi za oknem… Pokaz zdjęć, filmików i pasjonującą opowieść o zwiedzaniu Wiecznego Miasta przygotowali nasi wolontariusze: Magda, Julia i Patryk (dziękujemy). Przenieśliśmy się w przestrzeni i czasie do tego wyjątkowego miasta znanego z licznych przewodników i książek o historii sztuki, a jednak kryjącego w sobie zawsze jakieś tajemnice: Rzymu historycznego, turystycznego, miejsca pielgrzymek… Zwiedziliśmy Bazylikę św. Piotra z Kaplicą Sykstyńską i Muzeami Watykańskimi, Fontanna di Trevi, Koloseum, Panteon… A potem cieszyliśmy się Rzymem codziennym, zwiedzanym niespiesznie zaułkami Trastevere czy nierównym brukiem (pamiętającym czasy rzymskie) najstarszej rzymskiej drogi – via Appia Antica zwanej przez Rzymian regina viarum, czyli królową dróg (ciągnie się, obecnie z przerwami, aż do Neapolu, tam skręca na wschód i dochodzi do Brindisi na wybrzeżu Adriatyku, łącząc się z Via Adriatica). Dotarliśmy do najstarszego i największego cyrku starożytnego Rzymu (Circo Massimo) i term Karakali (Terme di Caracalla), które  onieśmielają swoim monumentalizmem i rozmachem – zajmowały obszar 11 hektarów. Użytkowano ich do VI wieku, do czasu zniszczenia akweduktów zaopatrujących je w wodę. Ponad 1500 osób mogło równocześnie korzystać tu z zakładu kąpielowego, a także spędzać przyjemnie czas w galeriach, salach gimnastycznych, ogrodach, bibliotekach, salach odczytów, sklepach z napojami czy jedzeniem. Sama część kąpielowa term była bardzo rozbudowana, składała się z szatni, frigidarium (sali z zimną wodą), tepidarium (sali z ciepłą wodą), z której na krótko przechodzono do sali kąpieli gorących (caldarium), a czasem do łaźni parowej (laconicum). Podświetlone nocą pozostałości imponujących murów dają wyobrażenie minionej potęgi budowli (a my żałujemy, iż nasze miejskie baseny nie są budowane z takim rozmachem, no i że nie ma ich kilku…).
W naszej wędrówce zatrzymujemy się na chwilę przy Mercati di Traiano (targach Trajana) – olbrzymim kompleksie handlowym projektu Apollodorosa z Damaszku stanowiącym pierwowzór obecnych centrów handlowych (tych akurat w Zabrzu i okolicznych miastach jest pod dostatkiem…). W obiekcie znajdowało się około 150 sklepów sprzedających różnorodne towary: od jedwabiu i przypraw ze wschodu, po owoce, świeże ryby i kwiaty. Mijamy Forum Romanum – najstarszy, reprezentacyjny plac miasta i jednocześnie główny polityczny, religijny oraz towarzyski ośrodek starożytnego Rzymu, objeżdżamy Koloseum i kierujemy się w kierunku San Pietro (Bazyliki św. Piotra). Mury twierdzy watykańskiej wydają się, wbrew zasadom perspektywy, większe z daleka niż z bliska, zerkamy jeszcze na potężną bryłę Castel Sant’Angelo (Zamek Świętego Anioła), miejsce, które w czasie politycznych niepokojów było schronieniem papieży. Spacerujemy wokół Piazza Navona (obszar ten nazywany jest centro storico – historyczne centrum), jednego z najpiękniejszych scenograficznie miejsc Rzymu. Plac powstał w miejscu starego stadionu zbudowanego przez Domicjana w I wieku n.e. Urządzano tu wyścigi rydwanów, walki zapaśnicze i zawody lekkoatletyczne. W centralnej części placu znajduje się Fontana dei Quattro Fiumi (fontanna Czterech Rzek) – jedno z najwspanialszych dzieł Berniniego. Artysta ozdobił ją alegorycznymi rzeźbami czterech rzek z czterech kontynentów: Nilu, La Platy, Gangesu i Dunaju. Plac tętni życiem – eleganckie kawiarnie są ośrodkami życia towarzyskiego, pomiędzy fontannami artyści sprzedają grafiki i akwarele z zaklętymi na papierze widokami Wiecznego Miasta.
Naszą krótką rzymską wyprawę kończymy w pobliżu Hiszpańskich Schodów, w Antico Caffè Greco (przy Via dei Condotti 86). Nazwa kawiarni pochodzi od założyciela tego miejsca – Greka Nicola della Maddalena. Kawiarnia powstała w 1760 roku i jest to druga najstarsza kawiarnia we Włoszech (pierwszą – działającą od 1720 roku – jest wenecki Caffe Florian). W Caffè Greco spotykali się najważniejsi przedstawiciele świata kultury, polityki i gospodarki – bywali tu Stendhal, Goethe, Byron, Andersen, Mendelssohn, Liszt, Wagner, a także Polacy: Mickiewicz, Norwid, Słowacki, Kraszewski, Sienkiewicz, Krasiński… W 2006 roku odsłonięto w kawiarni medalion z wizerunkiem innego bywalca – Czesława Miłosza. Noblista w jednym ze swoich wierszy zatytułowanym zresztą „Caffè Greco” przywołuje wspomnienie swoich pobytów w tym miejscu:
„W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku,
W Rzymie przy via Condotti,
Siedzieliśmy z Turowiczem w Caffè Greco (…)”
Pijąc kolejne cappucciono, chłonąc klimat i atmosferę przepełnionego historią Rzymu, z lekką zadumą żegnamy się z tym miastem wspominając ostatnie wersy wiersza:
„(…) Z wiekiem, czy też z mijaniem dwudziestego wieku
Pięknieje dar mądrości i zwyczajna dobroć.
Czytany przez nas obu dawniej Maritain
Miałby powód do chluby. A dla mnie: zdziwienie,
Że stoi miasto Rzym, że znów się spotykamy,
Że jestem jeszcze chwilę, i ja, i jaskółka.”
Kolejne spotkanie z cyklu „kulturalnych podróży” już w marcu, a w lutym zapraszamy na wykład i dyskusję w ramach INSYTUTU IQ (szczegóły w newsletterze i na stronie).
(w trakcie spotkania i w powyższym opisie spotkania wykorzystano materiały autorstwa Anny Ochmann i magazynu BEDRIFT)