Kolejna „kulturalna podróż” – tym razem do Holandii…

Po Gruzji i Estonii tym razem wędrujemy w naszych „kulturalnych podróżach” bardziej na zachód, a naszym celem jest kraj kojarzący się Polakom przede wszystkim z tulipanami, wiatrakami, chodakami i serami… Holandia. O holenderskim społeczeństwie, wyjątkowej energii społecznej tego kraju, ale także tradycjach karnawałowych opowiadali nasi wolontariusze – za przygotowanie wspaniałej prezentacji „okraszonej” filmikami bardzo dziękujemy! Spotkanie odbyło się 2 stycznia 2013 r. – cieszymy się z licznej frekwencji.

Kilka ciekawostek z prezentacji: około 30 procent dorosłych Holendrów to wolontariusze! (niektóre dane wskazuję, iż liczba ta jest znacznie większa – najwyższa podawana wartość wynosi aż 47%). Najbardziej popularne wolontariackie przedsięwzięcie w tym kraju to NL Doet – opiera się na współpracy organizacji pozarządowych z lokalnymi firmami czy konkretnymi rodzinami i osobami. Najprościej: w każdej ngo jest zawsze sporo rzeczy do zrobienia na które zawsze brakuje czasu – od posegregowania dokumentów po pomalowanie salki na warsztaty dla dzieciaków, a NL Doet zaprasza każdego do pomocy! I udaje się – włączają się wszyscy: od gwiazd kina czy estrady, przez osoby duchowne – także biskupów, po rodzinę królewską czy członków rządu! Liczby osób zaangażowanych robią wrażenie – to setki tysięcy wolontariuszy i tysiące wykonanych prac. Ważna jest też rola mediów w budowaniu zainteresowania wolontariatem, budowaniem sieci pomocy, bo jak mówią Holendrzy: „Zaangażowanie społeczne to nasz strategiczny cel”.
Takich inicjatyw, choć może realizowanych na mniejszą skalę jest w Holandii mnóstwo! Np. w Rotterdamie ludzie angażują się we wspólne działania w przestrzeni publicznej (np. wysprzątanie ulicy czy zrobienie kwietników), a podsumowaniem ich aktywności jest często „sąsiedzki” grill dodatkowo jednoczący lokalne wspólnoty.
To ważne także dlatego, gdyż Holandia choć jest jednym z najmniejszych krajów UE jest jednocześnie jednym z najbardziej zaludnionych. Generalnie życie w społeczności i praca są bardzo ważne w holenderskim modelu wychowania – dzieci są uczone, od najmłodszych lat, zarabiania pieniędzy (od sprzedaży swoich starych zabawek na pchlim targu już w wieku 6 lat, przez roznoszenie gazetek reklamowych, do dorywczej pracy w restauracjach czy sklepach po ukończeniu 16 roku życia).
To na co w pierwszej kolejności zwracają uwagę przyjezdni to także zamiłowanie Holendrów do rowerów (jest ich dwa razy więcej niż samochodów), którymi można poruszać się po ponad 15000 km tras rowerowych. Druga ulubiona forma ruchowej rekreacji to łyżwiarstwo – gdy tylko mróz zamieni kanały w lodowiska Holendrzy biorą wolne i rozkoszują się ślizgawką, posilając się w międzyczasie zimowymi specjałami z kramów specjalnie rozstawionych wówczas wzdłuż kanałów (takimi jak „snert” czy „koek”).
Na zakończenie kilka słów o holenderskim karnawale – choć należyto zacząć od geografii… Kraj jest „podzielony” na dwie części co ma ścisły związek z obszarem tzw. „wielkich rzek” (to powierzchnia około 25 km na 100 km), na którym spotyka się sześć wielkich europejskich rzek (w tym między innymi Ren). Ten obszar dzieli terytorium Holandii na część północną i jednocześnie protestancką oraz południową i jednocześnie katolicką – karnawał, związany z kalendarzem katolickim, odbywa się przede wszystkim w tej części kraju. Ma on długą tradycję, a każdy rejon a nawet wieś ma często własne tradycje i obrzędy karnawałowe. Charakterystyczna dla tego czasu jest jednak wspólna zabawa uliczna – wszyscy (poprzebierani często w najdziwniejsze stroje) biorą udział w wielkiej ulicznej fieście! Króluje zabawa, śmiech, wyobraźnia, jedzenie oraz wspólnota.
Zachęcając do wzięcia udziału w holenderskim karnawale zapraszamy równocześnie na kolejne spotkanie z cyklu „kulturalnych podróży” – już w marcu! Szczegóły wkrótce na stronie fundacji oraz w naszym newsletterze.